- Elizabeth - głos Min brzmiał szorstko, szorstko i jednocześnie nerwowo - hrabina mówi do ciebie. .
— Helikopter się rozbił. Słuchaj... zmierzają w kierunku granicy z Turcją — tą samą drogą, którą przyjechali. Musicie ich zatrzymać.. Otworzyła im zaspana, ledwie widząca na oczy kobieta, prawdopodobnie trzydziestoparoletnia, choć wyglądała co najmniej dziesięć lat starzej. Griszyn uprzejmym lecz stanowczym tonem wyjaśnił powód ich wizyty i strażnicy zaczęli przetrząsać mieszkanie. Niewiele mieli do przeszukiwania, ponieważ lokal składał się z dwóch maleńkich pokoików, zapuszczonej łazienki i oddzielonej zasłonką alkowy, w której mieściła się kuchnia.. — A bo ja wiem. Myślę, że każdego mężczyznę można o wszystko podejrzewać.. - Proszę -powiedział tamten, wyraźnie zmieniając brzmienie głosu.. Wolno być niedobrym dla nikogo..